Czy w swoim biznesie traktować znajomych jak znajomych, czy jak klientów?

Aktualności, Biznesowo, Szkoła Przetrwania w Biznesie Zostaw komentarz

W tym wpisie postaram się spojrzeć na to zagadnienie w kontekście Ty – znajomy i Ty – klient.

Zanim jednak zacznę pisać o moim spojrzeniu na te przypadki to chcę, abyś zauważył, że „jakoś” to tak jest, że jak gdzieś idziemy coś kupić lub skorzystać z usługi to lubimy mieć taniej. I tak naprawdę, każdy i zawsze lubi mieć taniej i nie jest ważne czy idziemy do obcej osoby czy do znajomego.

Znajomy

Czasem jednak może się zdarzyć, że Twoi znajomi chcą mieć więcej rabatu, a niektórzy to nawet myślą, że uda im się za darmo skorzystać. Na szczęście tych ostatnich jest niewielu, jednak należy pamiętać że są i mogą się i Tobie przytrafić.

Uważam, że rabatowanie znajomych sporo zależy od Waszych relacji i od tego jaką wartość Twój znajomy wnosi do Twojego życia. Czy więc każdemu znajomemu należą się rabaty i czy każdemu należą się takie same rabaty.

NIE

Niektórzy nie powinni wogóle dostawać rabatów, ponieważ albo tak rzadko korzystają, albo na tak niewielkie kwoty, że fakt tego że kupią praktycznie nie ma wpływu na Twoje obroty i ZYSKI (pamiętaj – biznes prowadzisz aby ZARABIAĆ). Co innego, gdy np. są stałymi klientami i korzystają na tyle, że opłaca się dać im rabat – tak, rabat Ciebie kosztuje i jego udzielenie musi by opłacalne, ale o tym napiszę kiedy indziej i mówię też o tym na warsztatach Szkoły Przetrwania w Biznesie – wtedy warto jak w przypadku każdego stałego klienta rozważyć rabat. Jakiej wielkości – tak jak pisałem wcześniej – jest to zależne od kilku czynników.
Czy warto dawać coś znajomym za darmo? Na to pytanie odpowiedz sobie sam, ponieważ to Ty znasz ich i wiesz, czy są to osoby, które w jakiś sposób mogą Ci zrekompensować Twój prezent, czy mogą coś w zamian zrobić, czy tylko wezmą, a Tobie i tak odrobią tyłek jak tylko się odwrócisz i jeszcze powiedzą że było do…
Oczywiście, jeżeli Twój znajomy ma do zaoferowania Tobie coś co jest Ci potrzebne i możecie nawiązać współpracę barterową to jak najbardziej korzystaj z takich rozwiązań. Barter teoretycznie nie jest rabatem, ale można tak na niego spojrzeć, więc też warto się zastanowić, czy cała wartość produktu bądź usługi kalkuluje się do barteru.

Zawsze jeżeli udzielasz znajomemu rabatu, lub coś dajesz mu za darmo, to ustalaj z nim zasady, na jakich ten bonus otrzymuje. Mów też mu o wartości udzielonego rabatu lub gratisu, ponieważ jak tego nie powiesz to Twój znajomy nie poczuje żadnej wartości tego co potrzymał i będzie chciał więcej.

Klient

Możesz przyjąć też prostą zasadę, że traktujesz wszystkich równo i jeżeli innych nie rabatujesz to i znajomych też nie, lub jeżeli masz przewidziane rabaty i zasady ich udzielania – to obowiązują one wszystkich tak samo. Zawsze możesz wyjaśnić taką sytuację znajomym, że utrzymanie Twojego biznesu generuje określone koszty i owszem chętnie im udzielisz rabatu, ale na pewnych zasadach i… mówisz na jakich. Niektórzy stosują tę zasadę, że wszyscy są równi i jak uświadomisz o tym znajomych to masz czystą sytuację. Jeżeli są Twoimi sprzymierzeńcami i twierdzą, że dobrze Ci życzą i że chcą aby Twój biznes się rozwijał – to Cię zrozumieją i zaakceptują Twoje zasady, a jeżeli nie i się obrażą, to … może zastanów się nad wartością tej znajomości ;-)

Jednak jakkolwiek nie postąpisz, to traktuj znajomych zawsze profesjonalnie i równo, np. niech nie czekają dłużej bo Ty obsługujesz innych klientów, a szczególnie kiedy płacą Ci normalne stawki, no chyba że robisz im to z dużym rabatem i pomiędzy innymi zleceniami i np trzeba dłużej czekać, a oni o tym wiedzą i to zaakceptowali. Mnie to, że muszę czasem np. dodatkowo dłużej czekać bardzo drażni i jeżeli taka sytuacja się powtarza a place normalnie to przestaję z czasem korzystać z ich usług. Pamiętaj – oni przyszli do Ciebie a mogli iść do kogoś innego więc należy im się szacunek jak każdemu Klientowi.

Pomysł na ten wpis zrodził mi się, kiedy czekałem na kawę w pubie u znajomego, a barman – też znajomy, sprzątał, nosił i wykonywał inne swoje obowiązki, a ja otrzymałem komunikat, że jeszcze chwilę i otrzymam moją kawę. Ta „chwila” trwała ponad godzinę. Było to w czasie, kiedy lokal był już otwarty, ale nie było jeszcze innych gości, a ja siedziałem sobie spokojnie „w kącie” i pracowałem na laptopie.  A wystarczyło poświęcić mi dwie minuty na zrobienie kawy i ja nie siedzę rozdrażniony, tylko zadowolony pracuję sobie i piję kawę, na którą miałem ogromną ochotę. A praktycznie w tym czasie mogłem np. wypić dwie ponieważ siedziałem tam łącznie ponad trzy godziny. O tym jak poprzez większe zainteresowanie potrzebą klienta zwiększać zyski napiszę w innym wpisie.

Na koniec podam Ci jeszcze jeden przykład z mojego doświadczenia, kiedy prowadziłem wynajem sal szkoleniowych. Z sali korzystał trener, z którym bardzo zależało mi na współpracy i miałem z nim rozwijać kilka projektów szkoleniowo – biznesowych. Z racji że ja startowałem z moim biznesem i zależało mi na każdym kliencie a na nim jako trenerze (wtedy tez początkującym, lecz w którym widziałem ogromny potencjał) nawet jeszcze bardziej. Myślałem wtedy, ze ceną go przyciągnę, a dzięki temu że będziemy u mnie robić jego szkolenia to on pomoże mi wypromować inne usługi biura. I teoretycznie było ok, ale do pewnego czasu. Ja na wynajem sali na 50 osób gdzie utrzymanie jej oscylowało w okolicach 80 – 100 zł dziennie – a z czasem jeszcze więcej – ustaliłem cenę 100 zł z wodą w dzbankach i kawą/herbatą – na dobrą współpracę i w ramach „promocji”. Ale takie koszty były na początku, kiedy mój biznes też startował, a po kilku miesiącach kiedy pomieszczenia były od nowa pomalowane, kiedy była położona wykładzina a nie same płytki, kiedy były nowe filiżanki, nowe szklanki, termosy i generalnie  cały standard tego i innych pomieszczeń – m. in. recepcji – podniósł się znacząco, to i ja powiedziałem, że mam większe koszty i coś by wypadało podnieść tę stawkę. Co się okazało – bunt – dlaczego ja mu to robię, on gdzieś indziej też dostanie podobne ceny itd. Ostatecznie, kiedy zrobiłem na jedno szkolenie mały psikus i sala była gotowa, ale w niższym standardzie – bez obrusów, dekoracyjnych narzutek, filiżanek, szkła, wody, kawy i herbaty, to okazało się że przygotowanie samemu takiej sali zajmuje sporo czasu – że kawę i inne napoje trzeba pojechać kupić, że ułożenie krzeseł zajmuje czas, że pranie obrusu to 10 zł, narzutki drugie 10 zł, że serwetki też kosztują, mycie filiżanek zajmuje czas (nie wspomnę o środkach czystości). Dziś ja się z tego śmieję i fajnie to wspominam, ale była to dla mnie fajna nauka o tym jak kalkulować ceny, obliczać koszty, nauka o tym, że nie zawsze robienie rabatu jest korzystne, że nie zawsze znajomi odwdzięczą się tak jak byśmy tego oczekiwali, że przede wszystkim o tym wszystkim trzeba ze znajomymi też rozmawiać. Ponieważ czy to znajomy, czy klient to Ciebie utrzymanie biznesu kosztuje, a Ty prowadzisz go po to, aby zarabiać, a czas i tu i tu poświęcasz taki sam.

A trzeba też pamiętać o tym, że nie każdego klienta warto też pozyskiwać na siłę, ponieważ to jemu też ma zależeć na tym, aby mieć akurat Twój produkt lub skorzystać z Twojej usługi, ale o tym podczas szkoleń z budowania Marki.

Aby otrzymywać informacje o kolejnych wpisach, aktualnościach i ciekawostki ze szkoleń – Zapisz się na newsletter…
[FM_form id=”1″]

Dodaj komentarz